| Autor |
Wiadomość |
|
Mass sacrum
Energy Member
Dołączył(a): 20 sie 2007, o 14:25 Posty: 80
Karma: 0
Lokalizacja: Lublin
|
 Nasze transgresje
Niech będzie pochwa - looney motorower Hawkinga My, wszyscy znajdujący się na Ścieżce, dążymy do wielowymiarowego przekraczania naszych ograniczeń. Droga, którą przebył każdy z nas to osobna, obfitująca w wielkie uniesienia i koszmary, historia. Moim zdaniem, opowiadając o nich, możemy się dużo nauczyć, zdobyć pewne punkty odniesienia i otworzyć się na nowe możliwości. Dlatego też rozpoczynam temat, w którym zachęcam do podzielenia się historiami, szczególnie ważnych w Waszym życiu, transgresji. Przekroczyliście w wyrazisty sposób jakieś normy społeczne, przywiązania, utożsamienia, przeprogramowaliście własne nawyki, lub konformistyczne formy zachowania?  Podzielcie się tym z resztą 
_________________ Business war World is bored Praise the Lord Buy a Ford You're so close You're so far Holy spirit dies But NREM never lies
|
| 29 sty 2008, o 02:48 |
|
 |
|
JackTheGun
Energy Member
Dołączył(a): 6 sty 2008, o 00:30 Posty: 57
Karma: 0
Lokalizacja: z kątowni
|
Kiedyś przez 4 miesiące tylko jadłem, spałem, piłem, paliłem i oglądałem telewizję. A i byłbym zapomniał, ostro kombinowałem jak tu nie dać się wywieźć do zakładu zamkniętego. Zajebiście sprany mózg i potem musiałem praktycznie wszystkie kontakty społeczne nawiązać od początku. Z korzyścią dla siebie, chociaż nie powiedziałbym że cały zabieg przebiegł w sposób 100% planowy  .
_________________ <<Gerade Tatsachen gibt es nicht, nur Interpretationen.>>
|
| 29 sty 2008, o 14:07 |
|
 |
|
Baton
Moderator
Dołączył(a): 9 gru 2006, o 16:00 Posty: 790
Karma: 0
|
Ym, ostatnio zciąłem włosy, które mnie w jakiś sposób tworzyły i byłem do nich przywiązany. I chuj mi w dupę. Ogólnie rzecz biorąc nie transgresowalem się dużo, ani gwałtownie. Stosunkowo od niedawna wiem co to jest w ogóle transgresja.
_________________ Sclavus Saltans
|
| 29 sty 2008, o 15:36 |
|
 |
|
*JOAN*
Energy Member
Dołączył(a): 12 gru 2006, o 20:11 Posty: 224
Karma: 0
|
ja przeprowadziłam kilka ważnych transgresji. Jedną z nich jest ta, którą przeprowadziłam stosunkowo niedawno, starannie eliminując pewne aspekty osobowości, które powodowały blokady. Tylko jedna z nich obejmowała całkowitą zmianę osobowości. Te, które przeprowadziłam obejmowały trwałą eliminację blokad/ograniczeń. Przygotowania do tychże były zwykle czasochłonne, ale skutkują, co najważniejsze.
_________________ pa.
|
| 29 sty 2008, o 18:04 |
|
 |
|
phantasia
Dołączył(a): 15 sty 2008, o 17:45 Posty: 40
Karma: 0
Lokalizacja: Wrocław
|
Moja świadoma transgresja zaczęła się w w połowie 3 gimnazjum, czyli miałam w sumie 16 lat. Zresztą w tamtym okresie odkryłam świadomość własnego istnienia. Chyba każdy ma w życiu taki moment, że zaczyna się zastanawiać kim jest, skąd przyszedł itd. Ja zaczęłam tego doświadczać będąc w 2 gimnazjum. Ale to właśnie rok później, kiedy byłam w bibliotece w celu pożyczenia czegoś ciekawego, jakiś złośliwy Dżin podsunął mi książkę o substancjach psychoaktywnych. Tytuł zapomniałam, ale książka mnie tak wciągnęła, że przeczytałam ją w jeden dzień, a miała kilkaset stron. Oczywiście wtedy jeszcze nie miałam większego pojęcia o roślinach zmieniających świadomość, czy innych syntetycznych specyfikach. Muszę powiedzieć, że tak książka zmieniła moje podejście do dragów (wcześniej było sceptyczne) i jak się miało później okazać - wpłynęła na dalszy rozwój mojej egzystencji. Zaczęły się poszukiwania wszelakich informacji o wszystkim, co zmienia świadomość. Najpierw trafiłam na hyperreal, później pojawiły się poważniejsze lektury Huxleya, Witkacego, czy Hoffmana. Ezoteryką interesowałam się od dłuższego czasu, jeszcze w podstawówce, ale ograniczały się ode do projekcji astralnej, czy typowej magii naturalnej. Także wraz z odkryciem narkotyków zaczęła się totalna przebudowa osobowości. Mogłabym nawet powiedzieć, że w I liceum przechodziłam przez dynamiczny proces dezintegracji pozytywnej. W tamtym też okresie zaczęłam kombinować nad stworzeniem własnego systemu filozoficznego, co mi się zresztą udało. Z czasem znalazłam dla niego zastosowanie w sztuce magyinej. W związku z tym przechodziłem przez najróżniejszego rodzaju perypetie, niektóre przerażające, a inne wręcz cudowne. Ale moja transgresja nie kończy się w jakimś punkcie. Cały czas zmierzam "ku czemuś" nieokreślonemu, a co budzi we mnie najmilsze emocje. EDIT: Sam opis przebiegu moich transgresji świetnie się nadaje na fabułę całkiem dobrej powieści. Dlatego też nie będę wchodzić tutaj w szczegóły, bo byłoby o czym opowiadać (i co czytać  ) Pozdro All
_________________ Na drzewie kruk Pod drzewem trup Jedzą go robaki
Chrup chrup chrup...
|
| 29 sty 2008, o 18:50 |
|
 |
|
JackTheGun
Energy Member
Dołączył(a): 6 sty 2008, o 00:30 Posty: 57
Karma: 0
Lokalizacja: z kątowni
|
phantasia napisał(a): Mogłabym nawet powiedzieć, że w I liceum przechodziłam przez dynamiczny proces dezintegracji pozytywnej. Ja miałem coś podobnego, tylko żeśmy na to mówili "żulenie się", ew. "pankowanie".  EDIT: Dodam jeszcze że dużo większym przeżyciem duchowym (i mniej pozornym) było dla mnie przepracowanie całego miesiąca na pół etatu. Jakże inaczej smakuje wódka za uczciwie zarobioną kasę! Musiałem wtedy skorygować nieco swój system filozoficzny...
_________________ <<Gerade Tatsachen gibt es nicht, nur Interpretationen.>>
|
| 29 sty 2008, o 18:59 |
|
 |
|
sion
Dołączył(a): 23 lip 2007, o 12:14 Posty: 37
Karma: 0
|
ars est celare artem / attendite a falsis prophetis / cucullus non facit monachum
|
| 29 sty 2008, o 19:09 |
|
 |
|
phantasia
Dołączył(a): 15 sty 2008, o 17:45 Posty: 40
Karma: 0
Lokalizacja: Wrocław
|
Mnie właśnie ominą trend na "punk" nie wiedzieć dlaczego. W sumie wkręcałam się w oldschool, tj. hippisi, peace for everyone etc. Ale było miło  Zresztą ten etap mocno wpłynął na kształt mojej obecnej osobowości.
_________________ Na drzewie kruk Pod drzewem trup Jedzą go robaki
Chrup chrup chrup...
|
| 29 sty 2008, o 19:11 |
|
 |
|
*JOAN*
Energy Member
Dołączył(a): 12 gru 2006, o 20:11 Posty: 224
Karma: 0
|
Baton napisał(a): ostatnio zciąłem włosy, które mnie w jakiś sposób tworzyły i byłem do nich przywiązany. Zmieniło Cię to? Usunęło jakiekolwiek blokady? Dało motywację do jakiegokolwiek działania?
_________________ pa.
|
| 29 sty 2008, o 19:58 |
|
 |
|
phantasia
Dołączył(a): 15 sty 2008, o 17:45 Posty: 40
Karma: 0
Lokalizacja: Wrocław
|
Jak ja ścięłam włosy po dłuższym zapuszczaniu to wpadłam w depresję (parę lat temu). Także wszystko jest możliwe  .
_________________ Na drzewie kruk Pod drzewem trup Jedzą go robaki
Chrup chrup chrup...
|
| 29 sty 2008, o 20:17 |
|
 |
|
Tarentil
Energy Member
Dołączył(a): 19 sty 2008, o 00:32 Posty: 115
Karma: 0
Lokalizacja: Warszawa
|
Najwięcej łamania różnych ograniczeń przydarzyło mi się gdzieś między 15 a 18 rokiem życia, kiedy to zacząłem potajemnie odchodzić od religii katolickiej, która była i jest niezwykle istotnym elementem życia mojej rodziny. To były małe kroczki, ale każdy z nich miał bajkową siłę: pierwsza ucieczka z Mszy Świętej, pierwsza świętokradcza komunia, pierwsze deptanie po grobach na cmentarzu no i różne działania wewnętrzne - sprzeniewierzenie się Duchowi Świętemu i takie tam. Przyczyną tego wszystkiego było to, że nikt nie potrafił mi wyjaśnić różnych sprzeczności istniejących w religii katolickiej i zacząłem chcieć się z niej uwolnić. Widziałem różne inne filozofie, które wydawały mi się znacznie ciekawsze - szczególnie te rozpowszechniane przez new age'owe przekazy pochodzące z channelingów. Ale później i w nich odnajdywałem sprzeczności oraz kłamstwa. Zmuszało mnie to do ciągłego porzucania przyjmowanych poglądów, co było bardzo bolesne, ale też niosło bardzo wiele nauki.
Wspomnę o jednym łamaniu ograniczeń, które mnie wybitnie rozczarowało, bo nie przyniosło mi żadnej korzyści. W wieku 20 lat (a może 21) po raz pierwszy zdecydowałem się na eksperymentowanie z alkoholem, którego zawsze unikałem zgodnie z wychowaniem wyniesionym z domu rodzinnego. Spodziewałem się czegoś ciekawego, tymczasem efekty poalkoholowe okazały się być znacznie gorszej jakości i znacznie mniej ciekawe niż to, co mi się przytrafiało na jawie podczas normalnego funkcjonowania albo podczas zabaw z autohipnozą. Nie mam tutaj na myśli oczywiście zaburzeń związanych z kontrolą ruchów ciała, lecz chodzi mi o wpływ na umysł. Co jakiś czas powtarzałem swoje spotkania z alkoholem, bo o to całkiem łatwo w tym społeczeństwie, ale im dłużej moje "badania" trwały, tym bardziej czułem się tym rozczarowany. Nie wiem dlaczego ludzie lubią go spożywać.
A tak poza tym, to z ciekawszych praktyk, które mogą wywołać pewną małą transgresję, zawsze stosowałem na sobie coś, co można by nazwać niszczeniem ważnych rzeczy. Np. prowadzę przez pół roku dziennik, na którego strony przelewam swoje myśli i uczucia, z którym wiążę się emocjonalnie i jestem przekonany, iż posiada on szczególna wartość, że może mi się przydać kiedyś w przyszłości. Po tym pół roku palę dziennik albo go niszczę w jakiś szczególny sposób. Efekt psychologiczny jest bardzo ciekawy - dla mnie był. Lubię od czasu do czas zniszczyć "ważne rzeczy", czyli np. usunąć piekielnie ważne pliki, celowo zawalić egzamin, świadomie zniszczyć posiadane pieniądze, zerwać wieloletnią przyjaźń itp. To nigdy nie jest dla mnie łatwe i być może dlatego zawsze mnie fascynuje. Jakie są efekty takiego czegoś - polecam, abyście sprawdzili sami. Dobre jest to, że wystarczy tylko raz dokonać zniszczenia danego typu "ważnej rzeczy" i nie trzeba tego nigdy więcej ponawiać.
Jednym z najbardziej zaskakujących efektów powyższej zabawy jest wyrabiająca się z czasem niewiara w różne pojawiające się w głowie lęki. Człowiek po prostu przestaje w nie wierzyć. Czasami łapię się na tym, że nie potrafię uwierzyć nawet w bardzo rozsądne lęki i bardzo mnie to bawi. Jakoś nie mogę się przekonać do tego, że utrata pracy, strata pieniędzy, porażka w realizacji ambitnych planów, utrata kogoś bliskiego czy nawet widmo głodu to realne i straszne byty, od których mają mi się uginać kolana. Jest w tym jakiś tajemny komfort... Zamiast lęku częściej w mojej głowie wita entuzjazm i ciekawość świata. Można być od tego całkiem mile szczęśliwym.
Teraz mały request: wie ktoś jak pozbyć się leku przed kanarami? Zawsze jak wchodzą do autobusu, to mi się nogi jak z waty robią. Tylko nie piszcie mi, że trzeba mieć bilet, bo na to nie mogę się zgodzić. ;-)
_________________ "Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o samego siebie." -- Tarentil
|
| 29 sty 2008, o 20:52 |
|
 |
|
phantasia
Dołączył(a): 15 sty 2008, o 17:45 Posty: 40
Karma: 0
Lokalizacja: Wrocław
|
Po pierwsze: Ładnie napisane, z paru wymienionych przez Ciebie narzędzi sama korzystałam. Bardzo miło się czyta posty takie jak Twój. (; Po drugie: Tarentil napisał(a): Teraz mały request: wie ktoś jak pozbyć się leku przed kanarami? Zawsze jak wchodzą do autobusu, to mi się nogi jak z waty robią. Tylko nie piszcie mi, że trzeba mieć bilet, bo na to nie mogę się zgodzić. ;-) Staaaaaryyy, pół życia jeżdżę na gapę. Z punktu widzenia matematyki bardziej opłaca się nie kupować biletów, bo statystycznie trafiam na kanara raz do roku (dwa razy to już coś wyjątkowego). A lepiej zabulić raz do roku 60 zł, niż wydawać tyle na bilety co miesiąc. (; Innym sposobem jest udawanie idioty, to też skutkuje, ale nie zawsze. Możesz też spierdolić kanarowi. Czyli najpierw mówisz mu, nie masz dokumentów i albo będzie kazał Ci wysiąść (co się bardzo rzadko zdarza), albo machnie na Ciebie ręką i będzie Ci kazał wysiąść na następnym. Ale jakby akurat kazał Ci wysiąść to wysiadasz i tuba przed siebie.  Nigdy bym nie pomyślała, że można się stresować tak wątpliwą instytucją jaką jest kontrola biletów w MPK 
_________________ Na drzewie kruk Pod drzewem trup Jedzą go robaki
Chrup chrup chrup...
|
| 29 sty 2008, o 21:17 |
|
 |
|
Ashwalker
Moderator
Dołączył(a): 13 kwi 2007, o 20:52 Posty: 372
Karma: 0
Lokalizacja: Toruń
|
Jedyne co po mojej transgresji mi zostało to poczucie wyższości nad innymi, agresja, pycha i wulgaryzm... Egoizm też.
I nie lubię ludzi - są głupi... Kontakty społeczne sie urywają. Hmm...
_________________ Leczenie_bezsenności | Tworzenie_stron internetowych | OOBE | Świadomy sen
_
|
| 29 sty 2008, o 21:39 |
|
 |
|
Grim
Dołączył(a): 4 maja 2007, o 00:12 Posty: 211
Karma: 0
|
Moja transgresja zaczela sie od przeczytania ksiazki Anthonego de Mello "Przebudzenie". Generalnie pokazala mi co to i z czym to sie je, poza tym tez zainspirowala do dzialania. Search and destroy - taka moja metoda na transgresje  . @ Na kanarow to mam taki motyw - zawsze nosze przy sobie nieskasowany bilet, a jak widze kanara to po prostu go kasuje xD.
_________________ "Today a young man on acid realized that all matter is merely energy condensed to a slow vibration. That we are all one consciousness experiencing itself subjectively. There is no such thing as death, life is only a dream, and we are the imagination of ourselves. Here's Tom with the weather."
|
| 29 sty 2008, o 21:43 |
|
 |
|
Baton
Moderator
Dołączył(a): 9 gru 2006, o 16:00 Posty: 790
Karma: 0
|
sion napisał(a): BTW Baton: po co się transgresujesz? Skąd to się wzięło u Ciebie i dlaczego tak Cię to zainteresowało? odpowiedzi udzielił w pewnym stopniu Tarentil, któego też wypowiedź mi się podobała. Niszczenie ważnych rzeczy. Poza tym, choć moze to isę wydawać głupie, idzie za tym strach przed reakcją innych. Głównie przyjaciół, którzy są bardziej przywiązani zdaje się do moich włosów niż ja. Krytykują mnie za to. Nie mówiąc o tym, że Choronzon się boi, że umrze. Jest kilka strachów myślę. Nie umiem zdefiniować. Wracając do wypowiedzi Tarentila: śmieszne jest to, że zrobił wiele rzeczy, których ja nie umiem zrobić, czyli np zawalić egzaminu. Ja jak umiem coś napisać to to napisze. Pięniędzy raczej nie dre, bo ich nie mam, a jak mam to podarcie ich skutkowało by nieprzyjemnościami na ktore nie mam ochoty (np mógłym podrzeć pieniądze na kolejną ratę na prawo jazdy). No i teraz co mnie tak śmieszy: to, że Tarentil boi się kanarów. Boi się takiej bzdury, której nawet ja się nie boje, choć nie transgresuje się wybitnie. Teraz rada: jesteś ezoterykiem tak? No to nie od parady. I nie chodzi mi o to, żeby się zabezpieczać Sigilami czy rytami, nie. Chodzi o stan umyslu. Umiesz się zneutralizować? Umiesz się wyciszyć i po prostu być przez jakiś czas? Temu często towarzysy uczucie swego rodzaju mocy, ale to mniej ważne. No i to w zasadzie wystarczy jeśli chodzi o strach. W moim przypadku stan neutralności niweluje skutki negatywnego myślenia (patrz: the Secret). Sion: Zapomniałbym. Ja się nie transgresuje. A przynajmniej moje transgresje nie są gwaltowne jakk już napisalem. Nie fascynuje mnie transgresja sama w sobie. Ja poprostu staram się poznać czego nie poznalem.
_________________ Sclavus Saltans
|
| 29 sty 2008, o 21:51 |
|
 |
|
Grim
Dołączył(a): 4 maja 2007, o 00:12 Posty: 211
Karma: 0
|
Zapomnialem napisac o jednym z najwazniejszych elementow mojej transgresji i calego rozwoju - o Toolu  . To wlasnie ich teksty typu 'dont go tossing your stones aorund", czy "eye balls deep in muddy wathers" pobudzily mnie do myslenia.
_________________ "Today a young man on acid realized that all matter is merely energy condensed to a slow vibration. That we are all one consciousness experiencing itself subjectively. There is no such thing as death, life is only a dream, and we are the imagination of ourselves. Here's Tom with the weather."
|
| 29 sty 2008, o 22:11 |
|
 |
|
sion
Dołączył(a): 23 lip 2007, o 12:14 Posty: 37
Karma: 0
|
ars est celare artem / attendite a falsis prophetis / cucullus non facit monachum
|
| 29 sty 2008, o 23:27 |
|
 |
|
Texlozome
Dołączył(a): 25 gru 2006, o 19:16 Posty: 201
Karma: 0
|
Cytuj: Teraz mały request: wie ktoś jak pozbyć się leku przed kanarami? Zawsze jak wchodzą do autobusu, to mi się nogi jak z waty robią. Tylko nie piszcie mi, że trzeba mieć bilet, bo na to nie mogę się zgodzić. ;-) Trzeba kupić bilet. A moja transgresja? W sumie nie istnieje. Niedawno zdałem sobie sprawe, że wszystko co robię, robię jakby we śnie, mechanicznie, nie dociera to do mojej świadomości, znaczy dociera ale tak jakby nie w pełni, tak jakby natychmiat ulatywało. Ashwalker napisał(a): Jedyne co po mojej transgresji mi zostało to poczucie wyższości nad innymi, agresja, pycha i wulgaryzm... Egoizm też.
I nie lubię ludzi - są głupi... Kontakty społeczne sie urywają. Hmm... Od kiedy uznałem, że wszystko jest AEnimą, Bogiem, Stwórcą czy jak Go/To nazywają ludzie staram się być tolerancyjny, nie śmiać się z cudzego nieszczęścia, pomagać, a przede wszystkim rozumieć innych ludzi. Oczywiście nie zawsze mi to wychodzi ale w końcu Cytuj: I'm just an imbecil" Tool też wywarł na mnie, a dokładniej na moją filozofię duży wpływ. Duży wpływ miała (i w sumie ma do tej pory) religia katolicka. W wielu punktach mam podobne lub takie samo podejście do sprawy. Od momentu kiedy zacząłem [zajmować się ezoteryką] do teraz dużo [ezoteryki] rozumiałem, choć według mnie to tylko kropla w morzu i tak naprawde nie ruszyłem się ani o krok do przodu. Na pytanie które Sion ma w podpisie odpowiadam: człowiekiem. Każdy po pierwsze jest człowiekiem (nie magiem jak twierdzą co niektórzy), dopiero potem może być czym-on-tam-chce. Miałem nie spamić, a w sumie cały ten post to jeden wielki spam _-_
_________________ "Kazdego swiezaczka ktory sie pojawi i powie ze interesuje sie LD i psiballami powinnismy calowac, byc wyrozumialymi i tworzyc swietna, mila atmosfere sprzyjajaca jego rozwojowi. Albowiem on jest 23 razy bardziej oswiecony od naszych tepych, zadufanych w sobie ego, ktorym wydaje sie ze maja jakakolwiek wartosc. Gowno osignelismy i gowno wiemy."-Dobek
|
| 30 sty 2008, o 02:16 |
|
 |
|
Baton
Moderator
Dołączył(a): 9 gru 2006, o 16:00 Posty: 790
Karma: 0
|
sion napisał(a): [quote=Baton]Sion: Zapomniałbym. Ja się nie transgresuje. A przynajmniej moje transgresje nie są gwaltowne jakk już napisalem. Nie fascynuje mnie transgresja sama w sobie. Ja poprostu staram się poznać czego nie poznalem. [quote=Baton]Ym, ostatnio zciąłem włosy, które mnie w jakiś sposób tworzyły i byłem do nich przywiązany. I chuj mi w dupę. [/quote] Ok[/quote] mam rozumieć, że widzisz w tym sprzeczność? Jeśli tak to wyjaśniam, że nie transgresuje się regularnie i hardcoreowo.
_________________ Sclavus Saltans
|
| 30 sty 2008, o 11:54 |
|
 |
|
Dobek
Dołączył(a): 28 sty 2008, o 18:40 Posty: 148
Karma: 1
Lokalizacja: Poznań
|
Texlozome napisał(a): Od kiedy uznałem, że wszystko jest AEnimą, Bogiem, Stwórcą czy jak Go/To nazywają ludzie staram się być tolerancyjny, nie śmiać się z cudzego nieszczęścia, pomagać, a przede wszystkim rozumieć innych ludzi. Oczywiście nie zawsze mi to wychodzi ale w końcu Cytuj: I'm just an imbecil" a więc tak: uznałeś, że wszystko jest Bogiem, przez co starasz się być tolerancyjny itp. Nie zawsze Ci to wychodzi. Moje pytanie jest takie: czy zdajesz sobie sprawę, że twoje wyobrażenie o Wszystkim i twoje staranie się aby być miłym, jest w rzeczy samej chuja warte? Że to jest, tylko powierzchowna maska, którą można bez problemu zmienić na maskę makiawelicznego skurwiela. Wygląda na to, że twój altruizm nie wywodzi się z doświadczenia Jedności z Tao, Kosmosem, Bogiem whateva, przez co twoje staranie staranie się jest skazane z góry na porażkę. Następna kwestia którą chciałbym omówić to pewna skłonność widoczna u wielu wannabe mistykow, ezoterykow czy cośtam do nadawania Kosmosowi i poczuciu jedności z nim wyłącznie cech pozytwnych. Jebać złudzenie aneryzyjskie! Świat ma swoją drugą stronę, która jest nie mniej piękna i fascynująca niż mdłe gadki o dobroci, altruiźmie. Ba, wizja dobrego, miłosiernego Boga przewija się w większości New Age'owych channelingow, podręczników jak żyć itp.Czyżby piętno monoteistycznych zdziadziałych skurwieli było aż tak silne? btw. nie oczekujcie po moich postach chłodnego i wyważonego tonu.Chuj! Uwielbiam dawać ponosić się emocjom, jednocześnie nie będąc ich niewolnikiem. Czyż to nie jest piękne? 
|
| 30 sty 2008, o 12:52 |
|
 |
|
Kto przegląda forum |
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości |
|
Nie możesz rozpoczynać nowych wątków Nie możesz odpowiadać w wątkach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników
|
|